Biblioteka - debiuty
- +   -

Biblioteka miejsko-powiatowa w Kwidzynie



BIERZEMY UDZIAŁ
W PROGRAMACH:
Orlicki Grzegorz
Z pamiętnika starej sosny. O upływie czasu i człowieku z perspektywy antropomorfizowanej natury. Praca zgłoszona na konkurs w roku 2013.

Z pamiętnika starej sosny

Każdy przynajmniej raz chodził po lesie. Widział drzewo. W lesie są ich przecież dziesiątki, setki, tysiące. Jestem pewien, że mało osób dumało nad ich istnieniem. Nie zastanawiało się, jakie wydarzenia przeżyły. Podczas I i II wojny światowej obserwowały partyzantów i walkę o wolność. Wcześniej wojny z Krzyżakami, panowanie władców elekcyjnych, dynastii Piastów, czasy, kiedy wierzyliśmy w wielu bogów. Co drzewa mogłyby nam przekazać? O jakich opowiedzieć wydarzeniach? Nigdy się nie dowiemy. Możemy się tylko domyślać?

29 lipca 966r.
Upłynęły już cztery wiosny od mojego wykiełkowania. Ludzie, przybywszy w moją okolicę, zaczęli karczować las, zabijać moje siostry i braci. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności ominęli mnie. Potem z wyciętych drzew zaczęli budować domy, zakładać rodziny, hodować zwierzęta, uprawiać zboża na dawnych wyrębach. Jest to na pewno jedna z pierwszych wsi na tych terenach.

11 września 1270r.
Kolejny dzień walk. Armia rycerzy w szarych płaszczach znowu zaczęła mordować niewinnych ludzi. Zburzyli każdy dom. Okradli każdego. Po całej masakrze nie było już żadnego śladu istnienia życia ludzkiego w tym miejscu. Czułam wstręt do prześladowców, a współczucie do tych, którzy obok mnie żyli, a teraz pochłonęła ich ziemia.

15 lipca 1410r.
Jeszcze rano miały miejsce przygotowania do bitwy. Ludzie kryli się przed wrogiem i upałem, w cieniu moim i innych drzew na skraju lasu. Teraz ziemia czerwieni się krwią. Tysiące wojowników zasnęły już snem wiecznym. Tak straszliwej bitwy nigdy nie widziałam. Gdy dobiegała końca, wielu tchórzy w białych i szarych szatach uciekło z pola bitwy. Ubrana w czerwień armia zwyciężyła.

14 marca 1943r.
Czas kolejnej wojny - największej i najokrutniejszej. Cały świat pogrążył się w cierpieniu i bólu. Ludzie, żeby przeżyć, często muszą ukrywać się w lesie. Partyzanci walczą, by być wolni. Brakuje im żywności, lekarstw, amunicji. Płacą krwią, by przynajmniej zbliżyć się do zwycięstwa.

14 października 2012r.
Ludzie tutaj nie prowadzą już otwartej wojny. Jednak dyskryminują się, spierają, nie starają się zbudować silniejszego państwa. Ich wysiłki sprowadzają się do własnych potrzeb i chęci wzbogacenia się. Nie dbają o nic innego. Powietrze i woda są coraz bardziej zanieczyszczone, a środowisko, w którym żyjemy, niszczeje z dnia na dzień.

Grzegorz
Olchowik Aleksandra
Praca nadesłana na konkurs w 2013 roku


SUKIENKI

Widzę w lustrze swoje odbicie. Mam na sobie granatową sukienkę w delikatne groszki, dopasowaną w talii, rozkloszowaną u dołu, a pod nią wspaniałą, falbaniastą,, sztywną?? halkę. Całość układa się pięknie. Obracam się kilka razy i dół sukienki wiruje wokół mnie. Mam występy w szkole tańca. Będę w tej sukience tańczyć Rock and roll?a. I wciąż nie mogę uwierzyć, że to sukienka mojej babci z lat młodości  (lata sześćdziesiąte). I materiał jest jak nowy i halka się trzyma( jest śmieszna,  bo można ją postawić, tak sztywny jest tiul).A sukienka jest z Londynu, z czasów, kiedy babcia pojechała tam na kurs języka angielskiego. Znam całą historię, bo przy okazji przypadkowego znalezienia rodzinnych pamiątek opowiedziała mi wszystko mama. A było to tak ?
Mama mieszkała w starej, przedwojennej willi w Malborku. Dom otoczony był wspaniałym ogrodem , którego część była dzika i najbardziej ulubiona przez mamę, jej brata i kuzynów. Znam ten dom i ogród z opowiadań mamy i wiem, że był magiczny, a lata kiedy w nim mieszkała były najpiękniejsze w jej życiu. Dziadkowie z mamą i wujkiem zajmowali parter domu z ogromną, piękną, drewnianą werandą, piętro zaś należało do pradziadków i z ich poziomu wchodziło się na wysoki, ogromny strych. Było to miejsce tajemnicze, trochę straszne z dziwnym zapachem. Tam czasami przychodziła mama i z kuzynami marzyli o tym, żeby zrobić na strychu ogromny pokój zabaw dla dzieci.
Kiedy po śmierci pradziadków dom zajęła inna rodzina zapomniano o strychu i o tym co ukrywał. Przypadek  sprawił, że niedawno podczas remontu strychu znaleziono dwa wielkie pudła z nazwiskiem moich pradziadków?
Nie spodziewałam się ,że stare rupiecie, albumy, papiery i szmatki mogą wywołać tyle emocji i wzruszeń!Stałyśmy trzy, trzy kobitki, trzy pokolenia: babcia, mama i ja nad tymi kartonami ustawionymi w salonie.                                                                              
- Już nawet nie pamiętam co tam może być ? powiedziała cicho babcia zaglądając nieśmiało do jednego z nich
- To sprawdźmy !- zdecydowała mama i zaczęło się.                                                   
Okazało się, że znalazły się trzy stare albumy ze zdjęciami jeszcze mojej pra-prababci. Zdjęcia były grube i podpisane pięknym  pismem. Odnalazły się też stare przepisy kulinarne i jakimś cudem ocalały zaręczynowy pierścionek mojej prababci. Na jego widok babcia popłakała się i oznajmiła, że pierścionek w przyszłości będzie należał do mnie. Razem z pierścionkiem zapakowane były ( w starej, małej, ?czadowej? walizce) trzy sukienki  i to one zdziwiły i zachwyciły naszą trójkę najbardziej.
Piękna, długa, wyszywana perełkami, koronkowa cud-suknia ślubna mojej prababci. Kiedy babcia ją wyciągnęła to zrobiła okrągłe oczy ze zdziwienia. Suknia przetrwała, a razem z nią niechlubna historia jak to moja babcia kategorycznie odmówiła swojej mamie pójścia w tej sukni do ślubu.
- Ale dlaczego babciu ?- nie wytrzymałam.- Ta suknia jest naprawdę piękna.                           
? Teraz też to widzę, ale wtedy była inna moda- odpowiedziała babcia- Poszłam do ślubu w krótkiej sukience, nie doceniłam piękna kroju i materiału tej. I myślałam, że moja mama pozbyła się tej sukni bo od momentu przedślubnego sporu więcej jej nie widziałam.                                
Okazało się, że tylko ja mogę ją przymierzyć( mama i babcia były zbyt ?puszyste?). Sukienka była dopasowana, ale jeszcze trochę na mnie za duża , pasowała jedynie jej długość. Popatrzyłam na swoje odbicie w lustrze i? nagle poczułam się tak jakby prababcia była tu z nami i uśmiechała się. ? Może to ja ubiorę ją do ślubu?-pomyślałam. Ustaliłyśmy, że skoro tyle  przeleżała to kilka lat więcej jej nie zaszkodzi.                                                                                          
 Tym razem  mama z okrzykami podziwu wyciągnęła piękną, aksamitną, zieloną suknię wieczorową ( jak mama ją nazwała) lub balową (to moja nazwa). A babcia ( w czasie kiedy obie z mamą próbowałyśmy ją przymierzyć ) opowiedziała nam historię o tym jak to moi pradziadkowie mieszkali kiedyś w ogromnym domu gdzie sam hall zajmował100 metrów kwadratowych! W tym hallu stał najprawdziwszy fortepian i przy jego akompaniamencie odbywały się wspaniałe, karnawałowe bale! Ta sukienka była specjalnie uszyta właśnie na taki bal. Moja babcia dokładnie pamiętała swoją mamę w tej sukience i w stroiku z piór na głowie, wyglądała jak prawdziwa dama z powieści. Razem z rodzeństwem babcia podglądała przez lekko uchylone drzwi jak pary pięknie tańczyły walca czy tango. Opowiadała tez o tym jak dzieci pomagały stroić salę balową czyli ten ogromny hall. I, że mogła też podglądać tańczące pary z góry (ponieważ część sufitu była szklana! ) aż do momentu kiedy jej mama tego nie zauważyła . Ostatnią wyciągniętą sukienką była prawie idealnie pasująca na mnie sukienka rock and roll?owa mojej babci. I też wywołała zdziwienie dlaczego właśnie ta została schowana . Oczywiście i tę historię sukienki wysłuchałam dowiadując się dopiero teraz (a mam już przecież 11 lat ), że babcia chodziła przez pół roku do angielskiej szkoły w Londynie. Na przymierzaniu, opowieściach i zwierzeniach a także na oglądaniu starych zdjęć upłynął nam cały dzień i kawał nocy. Dopiero zaspany tata oznajmił groźnym głosem, że już wpół do trzeciej i wypadałoby trochę pospać.
To był naprawdę wyjątkowy dzień i teraz patrząc na swoje odbicie w lustrze zaczynam żałować, że w naszym domu nie ma strychu. To w jaki sposób w przyszłości pozna mnie choć trochę moja prawnuczka ?